Ocucił mnie niemiłosierny ból.
Chyba nigdy wcześniej w życiu nie czułem takiego bólu. Pulsował po mym całym ciele począwszy od tylu głowy po wszystkie stawy i kości. Czułem jakbym był cały połamany.
I z pewnością tak było. Ból był nie do zniesienia.
Moje zmysły znów zaczynały działać. Najpierw pojawił się ten straszny fizyczny ból, jakby coś rozrywalo mnie w kilku miejscach, piekło i uciskało jednocześnie. Po chwili odzyskałem słuch. I z tego co zdołałem wywnioskować z dzwięków które do mnie dochodziły, nie byłem już na ulicy przed Barem. Na początku usłyszalem głuchy cichy szum, potem doszły inne szumy, dzwięki i trzaski w których w miare przypływu świadomości zdołałem odróżnić traskanie trzwiami, kroki, głosy, jakieś dziwne pikanie i wreszcie.. mój własny płytki oddech. Mój oddech też był dziwny, zdawał się nienaturalnie świszczeć.
Wtem uświadomiłem sobie że przy każdym razem, gdy wciągam powietrze ból narasta.
Tak jakbym miał połamane żebra. W końcu zdołałem na powrót zacząć cokolwiek myśleć. Pierwsze pytanie jakie zadałem sobie wewnąrz mojej głowiy brzmiało Co się ze mną dzieje?! Nie mogłem jednak tego zrozumieć, więc próbowałem dalej. Gdzie jestem ?...Skad się tu wziąłem ?...Co się do holery stało że jestem ...tu gdzie jestem ! Nie mogłem jednak odpowiedzieć sobie na żadne z zadanych sobie pytań. Nie czułem się z tym najlepiej. Czując niewyobrażalny ból który po kilkunastu sekundach zwiększył się jeszcze bardziej, starałem się utrzymać się w przytomności. Skoncentrowałem się na słyszanym pikaniu i odgłosach które do mnie dochodziły. Pobrzękiwanie metalu, jakby sztućców zastanowiało mnie coraz bardziej.
Równomierne pikanie podsunęło mi pomysł że chyba jestem w szpitalu.
Minęło następne kilka sekund nim zauważyłem że pikanie odpowiada biciu mego serca, które już od paru lat pracowało o wiele szybciej niż u normalnego człowieka. Spośród głośnych dzwięków potrafiłem już odróżnić kilka głosów.
- Ma przyśpieszone tętno ! -Usłyszalem kobiecy głos.
Ale jak to przecież zmiennkokrztałtni mają... Tak .. to szpital.pomyślałem.
A więc wiedziałem już gdzie jestem. Pozostało mi jedynie ustalićJak się tu do cholery znalazłem ?!? Sprubowałem powrócic pamięcią do tego co ostatnio robiłem, ale przerwał mi to nasilony ból czaszki. Bar ... wyszedłem z baru.To wszystko co potrafiłem sobie przypomnieć. Poczułem jak ktoś wbił mi coś w rękę. Gdy dotarło do mnie że mogę się już ruszyć, spróbowałem podnieść głowę i znów przerwal mi ból.
Pieprzony towarzysz niedoli.
- Yyy !!!!!- Ryknąłem lub też może tylko stęknąłem. Nie potrafiłem ruszyć glowy dalej niż centymetr.
- Kate, on jest świadomy! Więcej morfiny!!!
- Szybciej !
Po chwili ktoś znów wbił we mnie igłę. Spróbowalem też otworzyć oczy, ale udalo mi się jedynie nieznacznie uchylić jedną powiekę. Oślepiłomnie światło więc natychmiast ją zamknąłem.
Poczułem że ból odchodzi.
Po jakimś czasie ból ustał.
Hałasy ucichły stopniowo jak się pojawiły i znów moje zmysły przestały pracować prawidłowo. Poczułem się błogo senny i nawet w jakiś dziwny sposób bezpieczny. Swiat oddalił się jakby o mnie zapomniał , o tym co się stało i co śię ze mną teraz dzieje. Wszechświat przestał istnieć i przez chwilę znajdowalem się jakby w obłoku dymu, w chmurze, w bezkresnej bezpiecznej odchłani. Unosiłem się wniej... aż w niej zasnąłem.